Muffiny czekoladowo – bananowe
Dawno, dawno temu mój słodki Kubusiasty kupił mi fantastyczną książkę pt. Złota Księga Czekolady i oczywiście non stop nie miałam czasu przygotować tych wszystkich smakowitości. Księga jest gruba i zawiera mnóstwo przepisów z użyciem czekolady. Do tej pory chyba tylko robiłam z niej magdalenki czekoladowe podczas Czekoladowego Weekendu.
Postanowiłam jednak przestać się lenić i rozpocząć produkcję słodkości….
Zatem czas START, wybór padł na Muffiny czekoladowo – bananowe
Składniki:
- 150 gram mąki razowej (tu się przyznaję użyłam żytniej)
- 150 gram maki pszennej
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- ½ łyżeczki sody oczyszczonej
- ¼ łyżeczki soli
- 125 gram miękkiego masła (najlepiej pozostawić kostkę na blacie kuchennym, nie chodzi tu o rozpuszczanie masła do płynnej konsystencji!!!!)
- 200 gram cukru (ja dałam 150 gram cukru, gdyż dodałam czekoladę mleczną)
- 3 duże jajka
- 3 średnie dojrzałe banany (należy je rozgnieść widelcem na papkę)
- 60 ml mleka
- 120 gram wiórków z gorzkiej czekolady – zastąpiłam pokrojoną na drobne kawałki białą czekoladą
- 100 gram mlecznej czekolady pokrojonej na drobne kawałki
Należy nagrzać piekarnik do 180 stopni. Przygotować specjalną formę do pieczenia muffinek. Wypełnić ją foremkami papierowymi.
W dużej misce mieszamy: obie mąki, sól, proszek do pieczenia oraz sodę oczyszczoną.
W drugiej misce ucieramy na wysokich obrotach cukier z masłem na gładki krem, następnie należy wmiksować pojedynczo jajka. Do całej masy dodajemy rozgniecione banany i na małych obrotach mieszamy całą masę. Następnie dosypujemy mieszankę mączną na zmianę wlewając mleko. Mieszamy mikserem do uzyskania jednolitej konsystencji. Na sam koniec ręcznie należy wmieszać w ciasto pokrojoną na drobne kawałki czekoladę białą i mleczną.
Masę przekładamy do foremek, każda foremka powinna być wypełniona do 2/3.
Muffiny wstawiamy do piekarnika na około 20 minut. Po tym czasie należy sprawdzić patyczkiem czy masa jest upieczona. Muffiny można udekorować polewą lub posypać cukrem pudrem.
Z uzyskanej masy wyszło mi około 24 muffinek.

Sernik czekoladowy z likierem oraz malinami
Poniższy sernik robiłam już dwa razy, za pierwszym razem nie było czasu na robienie zdjęć ….. Jest bardzo czekoladowy, masa serowa jest gęsta i kremowa, a kwaskowy smak malin idealnie pasuje do czekolady gorzkiej i słodkie bitej śmietany.
Przygotowanie jest banalnie proste, a sernik pięknie wyrasta i w trakcie studzenia nie traci na swojej wielkości.
Spód:
- 140 g ciastek
- 85 g masła
- 1 płaska łyżka kakao
- 1 pełna łyżka cukru pudru
Masa serowa:
- 800 g twarogu sernikowego (gęstego) – polecam Piątnicę, jest go więcej w opakowaniu ale warto go użyć bo jest gęsty, przy pierwszym przygotowaniu użyłam innego sera (nazwy nie pamiętam ale opakowania były po 450gram) i masa była dużo płynniejsza i w sumie obawiałam się że może się nie udać
- 5 jajek
- 5 łyżek likieru czekoladowego (jeśli nie posiadacie, zastąpcie go kremówką – 36%)
- 150 g cukru
- 250 g dobrej jakości gorzkiej czekolady
Dodatkowo:
- duże opakowanie malin (kilka można odłożyć do dekoracji)
Polewa:
- 100 g gorzkiej czekolady
- 6 łyżek kremówki (36%)
Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni. Na spodzie piekarnika (pod kratką na której będzie stać sernik) umieszczamy naczynie z wodą (np. forma na tartę) i napełniamy go wrzątkiem – mniej więcej 2-3 cm wody.
Ciasteczka rozdrabniamy lub miskujemy Benderem (pierwszy raz wykorzystałam do tej czynności Bender i to był super pomysł). Łączymy je z cukrem, kakao i stopionym masłem. Masą ciasteczkową wykładamy spód tortownicy o średnicy 22 cm, dokładnie dociskamy i wstawiamy do lodówki na czas przygotowania masy serowej.
Czekoladę topimy w kąpieli wodnej (połamaną czekoladę umieszczamy w misce, którą kładziemy na garnku z gotującą się wodą. Czekoladę odstawiamy do wystygnięcia.
W misce umieszczamy ser, likier, jajka i cukier i miksujemy chwilkę, tylko do połączenia składników a następnie zmniejszamy prędkość miskera do minimum i dodajemy przestudzoną czekoladę.
Masę serową dzielimy na 3 części. Na ciasteczkowy spód wylewamy 1/3 sera i układamy na nim połowę malin. Przykrywamy je drugą częścią sera i ponownie układamy na niej maliny, a następnie przykrywamy je ostatnią częścią sera. Sernik wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok. 70 minut. Po zakończeniu pieczenia ja zostawiam sernik na 15 minut w nadal zamkniętym piekarniku, po upływie tego czasu delikatnie w drzwiczki wkładam np. drewnianą łyżkę ale bardzo delikatnie uchylając drzwiczki, aby za dużo chłodnego powietrza nie dostało się do środka. Sernik strudzimy w uchylonym piekarniku przez godzinę, następnie wyjmujemy go, a kiedy jest już chłodny wstawiamy do lodówki (najlepiej na całą noc).
Na drugi dzień sernik dekorujemy polewą (połamaną czekoladę razem z kremówką podgrzewamy w kąpieli wodnej do chwili utworzenia się jednolitej masy) i owocami.
Żródło: tutaj

Zapiekanka z pieczarkami…wspomnienie dzieciństwa
W ostatni weekend wybraliśmy się na warszawski basen, na którym ostatnio byłam podczas studiów na zajęciach z wf-u. Zazwyczaj był mi nie po drodze, blisko domu mamy basen, wprawdzie nie jest to długi basen ale przynajmniej nie muszę tracić czasu na dojazdy.
Przeżyłam mały szok, gdyż basen nie zmienił się w ogóle na lepsze, bo na gorsze niestety tak.
Zbawne jednak było to że na terenie basen istenieje mały barek i w barku podają zapiekanki na długiej bułce…….zapiekanki te pachniały niesamowicie …. oczywiście mój żołądek od razu wiedział że chce spróbować taką dużą zapiekankę z pieczarkami…
Smak – w sumie nie do końca mnie zadowolił, dlatego wracając do domu wstąpiliśmy do marketu po składniki i zrobiliśmy z mężem własne wypasione zapiekanki z pieczarkami….
- pieczarki
- cebula
- ser żółty – my używamy morski bo się cudnie ciągnie
- ser mozzarella
- masło
- bułka paryska
Pieczarki należy umyć i pokroić w kostkę. Przesmażać na patelni tak długo aż woda odparuje, na sam koniec dodać pokrojoną w kostkę cebulę, doprawić solą i pieprzem do smaku.
Bułkę przekroić na wybranej wielkości kawałki. Posmarować masłem (ja do masła dodałam trochę suszonego czosnku, soli i pieprzu).
Na bułce układamy pokrojoną w plastry mozarellę. Następnie pieczarki i dużo startego żółtego sera.
Wszystkie kromki układam obok siebie – najlepiej w formie, naczyniu wyłożonym papierem do pieczenia.
Bułki wkładamy do piekarnika na ok 20 minut. Piekarnik należy nagrzać do 180stopni.
Banalnie proste a jakie smaczne, polecam zarówno na ciepłe śniadanie jak i na kolację. Do zapiekanek można także dodać salami/szynkę.
My schrupaliśmy nasze zapiekanki polane „słodką anią” i „krzepkim radkiem” – także małe wspomnienie dzieciństwa…..

Karmelowy pudding croissant-owy
Do zrobienia puddingu potrzebujemy:
- 3 rogaliki croissant
- Karmel ze 100g cukru
- Śmietanę 36% 125ml
- Mleko 125ml
- kieliszek mocnego alkoholu (brandy, whisky, burbon)
- 2 jajka
Całość przygotowuje się w kilka minut, więc na samym początku nagrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni.
Karmel robimy w rondelku z wysokimi brzegami. Musimy go ciągle pilnować, ale w międzyczasie możemy porwać rogaliki na dosyć duże kawałki (każdy rogalik na 4) i wrzucamy do żaroodpornego naczynia. Kiedy karmel już będzie gotowy, odstawiamy go na chwilę na bok, po czym dodajemy do niego śmietanę bardzo energicznie mieszając (żeby się nie skawalił). Następnie dolewamy mleko i – ciągle mieszając – whisky. Na koniec dodajemy rozkłócone jajka.
Zalewamy croissanty powstałą masą i wstawiamy do piekarnika na 20 minut. Pudding znakomicie smakuje na ciepło, ale zimny też jest pycha
źródło: Nigella

Jak zrobić karmel
Karmel to cukier, który najpierw się rozpuszcza, a później podgrzewa, tak długo, aż osiągnie odpowiedni kolor – bursztynowy lub ciemnobrązowy. Jest składnikiem do wielu ciast, m.in. piernika. Osobiście znam dwie szkoły robienia karmelu. W obu przypadkach potrzebujemy:
- 100g cukru
- trochę wody (w zależności od sposobu – zimnej lub gorącej)
- patelnię
Pierwsza metoda zawsze wydawała mi się tajemną sztuką – mi osobiście rzadko wychodził w 100% dobrze (powstawały dodatkowe karmelki, z którymi zawsze wiedziałem co zrobić – zjeść
).
Cukier wysypujemy na patelnię i podgrzewamy tak długo, aż całość się rozpuści. Następnie dolewamy gorącej wody energicznie mieszając – tak, żeby nie zrobiły się karmelki. Efektem będzie woda w kolorze piwa porter.
W drugim sposobie najpierw nalewamy odrobinę zimnej wody do garnka/rondelka i wsypujemy cukier. Możemy zakręcić garnkiem tak, żeby pomóc całemu cukrowi nasiąknąć wodą. Włączamy palnik pod garnkiem ustawiając ostry płomień. Cukier rozpuści się całkowicie w wodzie, po czym woda odparuje i pozostanie gęsta masa. Nie mieszamy karmelu łyżką. Jedynie możemy kręcić rondelkiem. Masa po chwili zacznie nabierać bursztynowego koloru. To znaczy, ze karmel jest gotowy. Zajmie to tym więcej czasu, im więcej wody wlaliśmy na początku.
Na ogół gorący karmel będziemy dodawać do zimnej masy (na przykład do ciasta). Należy pamiętać wtedy, że duża różnica temperatur spowoduje, że rozpuszczony cukier zapewne się skawali (powstaną karmelki
). Dlatego ja na ogól dodaję trochę zimnej masy do karmelu bardzo energicznie mieszając trzepaczką do ciasta, a dopiero to co powstanie dodaję do reszty składników.

Napój letni owocowy
Wprawdzie pogoda nie sprzyja i deszcz pada cały czas i napoje chłodzące nie są wymagane to mam propozycję na słodki napój z bąbelkami. W przygotowaniu tego napoju zainspirowała mnie jedna z sieciowych pizzerii.
- Napój gazowany sprite
- Syrop truskawkowy
- Syrop z czarnej porzeczki
Do szklanki wlać po łyżeczce każdego soku i zalać sprite’em. Soku można oczywiści wlać więcej jednak może być za słodki.

Ucierane ciasto z brzoskwiniami
Przygotowanie ciasta zajmuje dosłownie 15 minut. Najwięcej czasu chyba zajmuje przygotowanie owoców.
Składniki:
- 4 jajka
- Szklanka cukru pudru
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 szklanki mąki
- Kostka masła
- Aromat waniliowy
- 0,5 kg brzoskwini
- Cukier puder po posypania lub składniki na lukier (1/2 szklanki cukru pudru, sok z ½ cytryny)
Masło stopić i ostudzić. Z białek ubić sztywną pianę. Wsypać cukier i nie przerywając ubijania dodawać po jednym żółtku. Proszek do pieczenia wymieszać z mąką.
Do masy jajecznej dodawać powoli płynne masło na przemian z mąką, stale ubijając. Na koniec wlać kilka kropli aromatu waniliowego i wymieszać.
Ciasto przełożyć do formy np. tortownicy 26 cm. Podpiekać 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Następnie na cieście ułożyć pokrojone na mniejsze cząstki owoce (najlepiej skórką do dołu) i piec jeszcze 40 minut w temp. 190 stopni.
Po wystudzeni ciasto posypać cukrem pudrem lub polać lukrem utartym z soku i cukru pudru.

Waniliowe ciasto z jagodami
Na bazie poniższego ciasta robiłam wcześniej ciasto truskawkowo-rabarbarowe. Idealna baza pod ciasta owocowe.
Składniki:
· 300 g mąki pszennej
· 200 g cukru
200 g miękkiego masła
· 2 łyżki mleka
· 4 jajka
· 2 łyżeczki proszku do pieczenia
· 1 budyń waniliowy (proszek)
· ziarna z 1 laski wanilii (ja użyłam cukier waniliowy)
· 500 g jagód
cukier puder do posypania
Bardzo miękkie masło (ja zostawiłam na kilka godzin na blacie kuchennym) ucieramy z cukrem ok 5-7 minut a następnie dodajemy po jednym jajku i ubijamy kolejne 5 minut.
Mąkę łączymy z ziarnami wanilii (najlepiej wcierać je w mąkę) ( ja wsypałam po prostu cukier waniliowy), proszkiem do pieczenia i budyniem.
Do masy maślanej dodajemy mleko a następnie po łyżce mąki. Ciasto będzie dość gęste, ale takie właśnie ma być.
Tortownicę o średnicy 26 cm natłuszczamy olejem i przekładamy do niej ciasto. Na wierzch wysypujemy jagody.
Ciasto wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy około 60 minut, sprawdzając pod koniec pieczenia patyczkiem, czy ciasto jest już gotowe.
Ciasto odstawiamy aby wystygło, a następnie posypujemy je cukrem pudrem.

Lasagne z mięsem mielonym i szpinakiem
Lasagne to pyszne danie ale mało fotogeniczne. Mój lekarz zalecił mi jedzenie większej ilości szpinaku, zatem przy okazji kupiłam w sklepie paczkę szpinaku i tak powstał pomysł przygotowania lasgne.
Składniki:
- Gotowe płaty lasagne (ja do mojego naczynia żaroodpornego użyłam 12 płatów)
- 500 gram mięsa mielonego (mieszane – wołowo – wieprzowe)
- Sos boloński (kupiłam gotowy w słoiku)
- 500 gram szpinaku (świeży lub mrożony)
- Ser żółty np. morski
- Kulka mozzarelli
- Serki topione np. KIRI
sos beszamelowy:
- pół kostki masła
- dwie czubate łyżki mąki
- dwie szklanki zimnego mleka
- dwa żółtka
- pół szklanki śmietany
- biały pieprz
- sól
- gałka muszkatołowa
przygotowanie kilku składników:
Mięso mielone smażę na patelni, następnie dodaję do niego sos boloński i chwilę smażę (ja użyłam pół słoika sosu aby mięso było nadal w miarę zwartej konsystencji a nie bardzo płynne).
Szpinak świeży należy umyć, wysuszyć i usmażyć na oliwie z czosnkiem przez parę minut. (woda musi odparować).
Ser żółty należy zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
Mozarellę pokroić w plastry.
sos beszamelowy:
Na patelni rozpuszczam masło, patelnię zdejmuję z ognia i dodaję mąkę – dokładnie mieszam, tak by nie było żadnych grudek. Patelnię znowu stawiam na ogniu i doprowadzam mąkę do lekkiego zrumienienia.
Teraz ponownie zestawiam patelnię z ognia, dodaję zimne mleko, cały czas intensywnie mieszając. Ponownie stawiam patelnię na ogniu i doprowadzam do wrzenia, cały czas mieszając.
Jeśli sos zbyt gęsty, dolewam jeszcze mleka – sos powinien mieć konsystencję gęstej śmietany Jeśli jest już taki, dodaję do sosu żółtka wymieszane ze śmietaną – dzięki temu sos będzie jeszcze bardziej jedwabisty.
Sos doprawiam szczyptą gałki muszkatołowej oraz solą i białym pieprzem.
Naczynie do zapiekania smaruję dokładnie masłem.
Na dno wylewam kilka łyżek sosu beszamelowego, na sosie układam NIE UGOTOWANE płaty lasagne, i znowu smaruję ją sosem. Na sos wykładam usmażone mięso mielone z sosem bolońskim, posypuję startym serem żółtym, następnie płaty lasagne, sos beszamelowy, mięso mielone, ser żółty i ponownie płaty lasagne z sosem, następnie układam usmażony szpinak wraz z rozrzuconym serkiem kiri. Na wszystko wylewam pozostały sos beszamelowy, rozkładam pokrojoną w plastry mozarellę i posypuję serem żółtym.
Lasagne wstawiam do piekarnika – temp. 180 stopni na około 40-50 minut – przez pierwsze 15-20 minut piekę pod przykryciem (ja mam naczynie żaroodporne od razu z pokrywką), później zdejmuje je, żeby ser trochę się przyrumienił.
Źródło sosu beszamelowego: portal Wielkie Żarcie














